Tak więc, pomimo że
Tak więc, pomimo że syn z pewnością musiał w tej korespondencji dopiero wywalczać własną indywidualność, czujemy w listach Witkiewicza nie tyle ojcowską przewagę, ile konfrontację dwóch osób: nadzwyczajnie szczerą, głęboką i wszechstronną wymianę myśli, prowadzoną (w każdym razie przez ojca) z niezłomną miłością, która doprawdy nie szuka swego, nie pamięta urazy, we wszystkim pokłada nadzieję. Iluż młodych ludzi i wtenczas, i potem miało szansę w takiej aurze się wychowywać? Cała pedagogia Witkiewicza, jego marzenie o rozwoju duchowym syna, jego działanie pisemne i ustne - wszystko zmierza ku jednemu: „Jak piszesz list, myśl o tych, którzy Cię czytać będą, o tym, co ich obchodzi i co oni do Ciebie mówią, czy piszą. Jak kształcisz w sobie zdolność malarską, tak kształć w sobie zdolność współczuwania i chęć zrobienia dobrze innym - dobrze czynem czy słowem. Moja stara Żabo! Trzeba, żeby człowiek był rzeczywistym światem, nie podwórkiem, na którym jakieś ciasne, pokrzywione pienią się stwory... Mój Stary! przede wszystkim być absolutnie dobrym człowiekiem, a potem cokolwiek dobrego robić, malować cudowne obrazy czy rozwozić bułki po Zakopanem albo gnój oskidować, byleby mieć wzniosłą duszę - to wszystko, co stanowi istotną mądrość życia" (1901).
| |