|
pretensje zgłoszę tylko dwie. Przypis pani Danek-Wojnowskiej ilu llulii 504 głosi, że „słowa o współczuciu odnoszą się do faktu samobój-i'fti'1 timicrci narzeczonej Stanisława Ignacego" i kieruje czytelnika na mylny IM II I. Z tekstu mnóstwa listów wynika bowiem niezbicie, że „współczu-i Ir ' rozumiał Witkiewicz jako współodczuwanie: nie należy sugerować, |td>ol>y ojciec przesyłał synowi słowa współczucia... Jakież to niepodobne ilu Koruccj miłości człowieka, dla którego współodczuwanie było sprawą timtlumentalną: „nie zapominaj o ludziach i nie zatracaj zdolności współ-wtiiiin - to jest najważniejsze", „okropnie nie lubię być z Tobą w niewodzie. Wobec tej góry współczucia, jakie mam dla Ciebie...", „bądźcie uliiiwi, upokojni, weseli... Bardzo współczuję Twoim rozmyślaniom i za-inliiMiin", „jak kto chce, żebyś z nim współczuwał w jego miłości, idź * mm do dna, ale w nienawiści nie łącz się".
Mułu pretensja numer dwa dotyczy tych fragmentów wstępu pani Danek-NVn)iniwHkicj, w których, obok wielu myśli trafnych i ciekawych, czytamy Iwli nl/.cnin niefortunnie uproszczone. Tak więc autorka utrzymuje, że liiiiliiiul wo Wojtkiewicza „nie mogło znaleźć żadną miarą uznania w oczach W'lll»lewiezu-ojca": dosyć to nieścisłe - wystarczy przeczytać świetne |» | |
|