Najpierw decydowały o tym podejściu do sztuki stare nawyki filozoficzne, Muro kategorie, idące jeszcze od Praw Platona i nieznośnie sformalizowane w pilnującej na niemieckich uniwersytetach Leibniz-Wolffische Schule;
potem zabrał się do rzeczy Kant, który - interesując się głównie samym fenomenem poznania - mit deutscher Gründlichkeit wyodrębnił postawę estetyczną, nazwał ją „estetyczną władzą sądzenia" i skrzyżował z tymi nieszczęsnymi kategoriami. Z jego przenikliwych, ale niesamowicie zawiłych wywodów zdołano na ogół zapamiętać tyle, że owa postawa estetyczna, której przedmiotem są piękno i wzniosłość, jest bezpojęciowa (w przeciwieństwie do postawy spekulatywno-poznawczej, która szuka prawdy) i bezinteresowna (w przeciwieństwie do postawy czynnej, która szuka dobra).
Fatalny pomysł tej bezinteresowności (i nawet, mówił Kant, bezzmysło-wości) cechującej postawę estetyczną, zaczerpnął królewiecki filozof - razem z wieloma innymi pomysłami - od Anglików, tylko że wszystkie luźne ich rozważania psychologiczne obrócił w system. Osborne twierdzi, że pojęcie bezinteresowności zjawiło się jako reakcja na „inteligentny egoizm" Hobbesa. W polemice z Hobbesem Shaftesbury sądził, że cnota i dobro z samej swej natury muszą być bezinteresowne: działania interesowne nie mają wszak żadnej wartości moralnej. Leibniz (który zachwycał się Shaftesburym) uznał, że bezinteresowna miłość, to znajdowanie przyjemności w szczęściu drugiego (1697). Burkę przeniósł to na teren estetyki, określając piękno jako tę cechę ciał, która wywołuje uczucie miłości do nich (1757 | |
|